Z Potopem było jednak inaczej. Historia Polski jest tak barwna (choć z przewagą szarości), że chłonę wszystko, co ma związek z budowaniem rzeczywistości, jaką spotykamy tu teraz. Wojny XVIIw są tematem bardzo pochłaniającym. Wystarczy tylko pomyśleć w jakiej kondycji była wówczas Polska, do jakich zaniedbań doszło, a mimo wszystko, mimo niechybnego upadku i osłabienia, można stwierdzić, że uszła z tych wielu konfliktów cało.
Niechlubnie stwierdzam, że nic Sienkiewicza nie przeczytałam, nawet "W Pustyni i W Puszczy", nawet "Latarnika". "Potop" bardzo chciałam przeczytać, ze względu na tło historyczne, sporo wolnego czasu i ciągłe zapewnienia przyjaciółki, że to jej ulubiona, świetnie napisana powieść. I... nie zawiodłam się!
Słońce świeciło mocno, wygrzewałam ciało na balkonie, zajadałam się słodkimi owocami i czytałam, tak, "Potop".
A co ciekawsze, był to czas spędzony cudownie. Sienkiewicz zbudował tę powieść w sposób genialny. Owszem, to prawda, że co jakiś czas pojawiają się długie, żmudne opisy z pól bitewnych, ale biorąc pod uwagę fabułę i cały kontekst można złapać się na tym, że będąc lub nie miłośnikiem historii, niektóre fragmenty są tak budujące i krzepiące, że naprawdę serce rośnie! Sienkiewicz napisał zresztą Trylogię ku pokrzepieniu serc, stąd te heroiczne postawy, powrót Jana Kazimierza (notabene nieudolnego władcy) do Polski w glorii i chwale. Nie jest to jednak zabieg rażący i odstraszający. Wątek obrony Częstochowy jest na tyle legendarny, że nie trzeba go szczególnie opiewać dobrym słowem.
Kreacje bohaterów są mistrzowskie. W tak obszernej powieści, jaką jest "Potop" pojawia się wiele różnorodnych bohaterów, jednak mimo całego miszmaszu nazwisk i tytułów, postacie są wyjątkowo wyraziste i zapdające na długo w pamięci. Heroiczny, honorowy Kmicic, przebiegli Radziwiłowie, bohaterski Wołodyjowski, dzielna Oleńka, zabawny Zagłoba... Koligacje między bohaterami są najlepszym zabiegiem, jakiego dokonał Sienkiewicz. Od początku nic, nie jest jasne, mimo, że na to wygląda. Miłość Oleńki i Kmicica nie jest tak oczywista jak się wydaje, a przede wszystkim nie tak prosta. W powieści Sienkiewicza przeplata się wiele problemów i zagadnień takich jak: zobowiązania względem ojczyzny, rodziny,patriotyzm, prywata, hierarchia wartości, religia, miłość...
Jak naiwna małolata wzdychałam do Kmicica nad jego ciężkim losem, ale także męską ogładą i poczuciem wojskowego honoru. Jeśli tylko losy głównych bohaterów wplątanych w różne problemy natury prywatnej i politycznej porwą Was bez reszty, to i zwycięstwa Czarnieckiego nie będą tylko stronami do pominięcia, ale interesującymi, pochłaniającymi fragmentami. Słów jeszcze kilka na temat ekranizacji, będącej zwykle zamiennikiem z Sienkiewiczowskim "Potopem". Ponad cztery godziny seansu były i dla mnie męczarnią. Warto było patrzeć choćby ze względu na Daniela Olbrychskiego, który jest Kmicicem z krwi i kości. Małgorzata Braunek nie spełniła jednak moich wyobrażeń Oleńki- dumnej, pięknej i walecznej.
Szybko i bezboleśnie? Nie. Lektura "Potopu" nie jest na tyle wymagająca, jak to się może wydawać- a z pewnością jest o wiele przyjemniejsza niż wyczerpująca, wymagajaca skupienia i uwagi ekranizacja.
PS. Mam nowe miejsce w sieci! Kulinarna, zielona pasja zmotywowała mnie do stworzenia bloga:
http://withlovetogreen.blogspot.com/
serdecznie zapraszam!


